Przedmuch nawadniania zrobiony. Jak sprawdzić, czy serwis zrobił to dobrze

Przedmuch nawadniania zrobiony. Jak sprawdzić, czy serwis zrobił to dobrze

Przedmuch instalacji nawadniania trwa zwykle około godziny, a jego jakość wychodzi dopiero w kwietniu. Wtedy trudno ustalić, czy pęknięty zraszacz to wina jesiennego serwisu, czy pecha. Da się to sprawdzić wcześniej: część w trakcie wizyty, część w pięć minut po wyjeździe serwisanta. Poniżej lista, z którą można stanąć obok niego.

Instalacja nawadniania ma w ziemi kilkadziesiąt, czasem kilkaset metrów rur, a do tego zawory, filtr i zraszacze, w których stoi woda. Zamarzając, woda zwiększa objętość o mniej więcej jedną jedenastą. Tyle wystarczy, żeby rozsadzić korpus elektrozaworu albo zraszacza. Dlatego jesienią wodę wypycha się sprężonym powietrzem, sekcja po sekcji.

Kłopot w tym, że po skończonej pracy nie widać, czy zrobiono ją dobrze. Trawnik wygląda tak samo, sterownik milczy, a pierwsze objawy pojawiają się przy wiosennym uruchomieniu. Instrukcji „zrób to sam” jest w sieci sporo. Tu chodzi o coś innego: zamówiłeś usługę i chcesz wiedzieć, za co płacisz.

Najpierw uczciwie: czego nie sprawdzisz po fakcie

Trzech rzeczy nie da się zweryfikować, kiedy serwis już odjechał: jakim ciśnieniem dmuchano, ile razy przechodzono przez każdą sekcję i czy każda doszła do końca. Ślad zostaje tylko wtedy, gdy ktoś to widział albo zapisał. Wniosek jest prosty: albo jesteś przy przedmuchu choćby przez pierwsze dwie sekcje, albo prosisz o krótki zapis z wizyty. Jedno i drugie jest normalną prośbą, a dobry serwisant nie powinien się nią obrazić.

Co ma lecieć ze zraszaczy

Każda sekcja przechodzi przez te same etapy. Na początku zraszacze wyskakują i plują wodą jak przy zwykłym podlewaniu. Po chwili w strumieniu pojawia się powietrze, woda leci zrywami. Na końcu z dysz wydobywa się już tylko rzadka mgiełka i słychać syk.

Zraszacz w trawniku pod koniec przedmuchu, z dyszy leci już tylko rzadka mgiełka

Koniec sekcji: zamiast strug wody z dyszy leci rzadka mgiełka. Fot. Steramo

Rain Bird opisuje dobry efekt właśnie tak: z każdej głowicy ma lecieć najwyżej drobna mgiełka. Hunter pisze, że sekcja jest gotowa, kiedy z głowic nie widać już wody. To ta sama myśl innymi słowami. Rain Bird dodaje przy tym coś ważnego: nie trzeba wydmuchać każdej kropli. Resztki wilgoci na ściankach rur nie wypełniają przekroju i nie rozsadzą instalacji.

Producenci są też zgodni co do czasu. Rain Bird radzi nie dmuchać jednej sekcji dłużej niż dwie minuty naraz, a Hunter zaleca dwa lub trzy krótkie cykle zamiast jednego długiego. Suchy zraszacz kręcący się na samym powietrzu nie ma smarowania wodą i się grzeje. Rotory z przekładnią znoszą to najgorzej.

Jedna uwaga, żeby nie pomylić pojęć. Mgiełka przy przedmuchu jesienią to dobry znak. Mgiełka ze zraszaczy latem, kiedy instalacja pracuje na wodzie, oznacza zwykle za wysokie ciśnienie robocze. To dwie różne sytuacje.

Co powinno zwrócić uwagę w trakcie:

  • sekcja „skończona” po jednym krótkim przejściu, bez powrotu do niej,
  • zraszacz, który ciągle leje wodą po kilku cyklach, podczas gdy reszta już mgli,
  • zraszacz, który się nie wysunął albo nie schował po zamknięciu sekcji,
  • cały ogród z kilkoma sekcjami przedmuchany w kilka minut. Przy dwóch-trzech cyklach po około dwie minuty na sekcję to się nie składa.

Jeśli nie możesz być przy całej pracy, jest jeszcze jedna wskazówka. Po przedmuchu wokół każdej głowicy zostaje zwykle mokry ślad, bo woda została z niej wyrzucona. Gdy przy całej sekcji trawa jest sucha, a przy innych mokra, warto zapytać, czy ta sekcja na pewno była otwierana. To tylko wskazówka, nie dowód, bo jesienią trawnik bywa mokry od deszczu.

Ciśnienie: jedna liczba, której warto się trzymać

W polskich poradnikach można znaleźć 4, 6, a nawet 8 barów jako „bezpieczne” ciśnienie przedmuchu. Producenci podają mniej. Hunter, Rain Bird i Toro piszą o maksymalnie 50 PSI, czyli około 3,4-3,5 bara dla zwykłych czarnych rur z polietylenu (PE), których w polskich ogrodach jest najwięcej. Hunter dodaje, że ciśnienie ma być też niższe niż wytrzymałość najsłabszego elementu w sekcji.

Sprężarka może mieć w zbiorniku 8 czy 10 barów i to nie jest błąd. Ważne, co wchodzi do rur. Dlatego przy wpięciu do instalacji powinien stać reduktor z manometrem ustawiony na wartość dla rur. Wodę wypycha ilość powietrza, a nie samo ciśnienie, więc podkręcanie reduktora „żeby szybciej poszło” niczego nie przyspiesza, za to obciąża zraszacze i zawory.

Radosław Borowiecki, który prowadzi serwis nawadniania Steramo pod Szczecinem, mówi, że za wysokie ciśnienie przy przedmuchu to błąd, który widzi najczęściej. Skutki nie wychodzą od razu. Klienci dzwonią na początku sezonu albo w wakacje, że elektrozawory przestały działać.

Linia kroplująca to osobny przypadek. Przedmuchuje się ją niższym ciśnieniem, zgodnie z kartą producenta linii, z otwartymi na ten czas korkami albo zaworami płuczącymi na końcach. Jeśli masz w ogrodzie kroplówkę, zapytaj, jak była dmuchana i czy korki są z powrotem na miejscu.

Jakie ciśnienie jest bezpieczne dla Twoich rur i jakiej klasy sprężarka ma sens przy największej sekcji, policzysz w kalkulatorze ciśnienia do przedmuchu na steramo.pl. Wynik jest orientacyjny, ale wystarczy, żeby z serwisantem rozmawiać konkretnie.

Przy okazji bezpieczeństwo: pierwsze uderzenie powietrza potrafi wyrzucić wodę i drobiny daleko. Kiedy patrzysz, stój z boku, nie nad zraszaczami ani nad otwartą skrzynką.

Pięć minut po wyjeździe serwisu

Te rzeczy sprawdzisz sam, bez żadnej wiedzy technicznej.

Zawór główny. Dopływ wody do nawadniania ma być zamknięty, najlepiej w miejscu, które nie przemarza (w budynku, w studzience wodomierzowej). Warto wiedzieć, gdzie on jest, i go oznaczyć. Wiosną to on jest otwierany pierwszy.

Zawory kulowe na zewnątrz. Kulowe zawory odcinające w przemarzających miejscach, na przykład w skrzynce albo przy zaworze antyskażeniowym, zostawia się w półotwarciu, z dźwignią pod kątem około 45 stopni. Tak opisuje to Hunter dla zaworów przy zaworze antyskażeniowym, a uczelniany poradnik Colorado State University dla kulowych i kurków testowych. W pełni zamkniętej kuli nad nią może zostać woda. Nie myl tego z zaworem głównym, który ma być zamknięty.

Sterownik. Tu zależy od typu. Sterownik zasilany z sieci zwykle zostaje pod prądem, ale w trybie wyłączonym albo „deszczowym”: zawory nie dostają sygnału, a program zostaje w pamięci. Szczegóły dla swojego modelu znajdziesz w jego instrukcji. Hunter zaleca tak zostawić także sterowniki na zewnątrz, bo ciepło z zasilacza chroni elektronikę przed wilgocią. Sterownik bateryjny w skrzynce zaworowej powinien mieć wyjęte baterie (tak pisze Gardena w instrukcji swojej skrzynki). Jeśli sterownik uruchamia też pompę, Rain Bird radzi odpiąć przewody pompy, żeby nie ruszyła przypadkiem na sucho.

Czujnik deszczu. Przy czujniku z miseczką trzeba wylać z niej wodę, przy czujniku z krążkami Hunter zaleca krążki wyjąć i schować do wiosny.

Przepływomierz. Jeśli instalacja ma czujnik przepływu, Hunter zaleca zdjąć go przed przedmuchem i zabezpieczyć rurę w tym miejscu. Sprawdź, czy tak się stało i gdzie leży zdjęty czujnik.

Pompa. Przez pompę ani przez zawór antyskażeniowy nie dmucha się powietrzem. Wpięcie robi się za nimi, od strony instalacji. Pompę opróżnia się osobno. Pompa powierzchniowa najlepiej zimuje odłączona, bez wody, w ogrzewanym pomieszczeniu. Gardena pisze wprost, że jej pompy ogrodowe i hydrofory nie są mrozoodporne nawet po opróżnieniu.

Filtr. Obudowa filtra powinna być opróżniona, a wkład wyczyszczony albo przedmuchany. Filtr pełen wody to częsta ofiara pierwszego mrozu, bo stoi płytko.

Skrzynka zaworowa. Otwórz pokrywę i popatrz. Kałuża na dnie po deszczu sama w sobie nie świadczy o złej robocie, bo do skrzynki dostaje się woda z gruntu i z opadów. Ważne, żeby nic nie ciekło z zaworów ani ze złączek i żeby woda nie stała ponad korpusami zaworów. Jeśli serwisant otwierał sekcje ręcznie na elektrozaworach (zdarza się, gdy sterownik nie działa), zapytaj, czy wszystkie są z powrotem dokręcone. Ocieplenie skrzynki granulatem w szczelnych workach to dobra praktyka, ale nie obowiązek. Wełna i agrowłóknina się do tego nie nadają, bo nasiąkają wodą.

Otwarta skrzynka zaworowa z elektrozaworami, rurami PE i żwirem drenażowym na dnie

Skrzynka zaworowa w trakcie przedmuchu. Po wizycie nic nie powinno cieknąć z zaworów ani ze złączek. Fot. Steramo

Ręczne zawory spustowe. Tu źródła się różnią: Hunter każe ich nie zostawiać otwartych po przedmuchu, część poradników zaleca coś innego. Zapytaj serwisanta, jak je zostawił i dlaczego. Ważne, żeby wiosną zamknąć je przed wpuszczeniem wody.

Co warto dostać na piśmie

Polskie przepisy nie wymagają protokołu z przedmuchu. To dobra praktyka, nie obowiązek. Krótka notatka z wizyty bardzo pomaga wiosną, kiedy trzeba ustalić, skąd wzięła się usterka. Wystarczy kilka linijek:

  • data i liczba przedmuchanych sekcji (porównaj z liczbą sekcji w sterowniku, łącznie z kroplówką),
  • ciśnienie ustawione na reduktorze,
  • co zrobiono z pompą, filtrem, zaworem antyskażeniowym i przepływomierzem,
  • w jakim stanie zostawiono sterownik i zawory,
  • zauważone usterki: zraszacz, który się nie chował, cieknąca złączka, sekcja, która długo nie schodziła do mgiełki,
  • dwa-trzy zdjęcia: otwarta skrzynka, sterownik w trybie wyłączonym, ewentualne usterki.

Usterki zauważone przy przedmuchu powinny być wpisane i wycenione osobno, a nie naprawiane bez Twojej zgody.

Mieszkasz w okolicach Szczecina i wolisz, żeby przedmuch zrobił ktoś, kto zostawia opis wizyty i listę rzeczy do poprawy na wiosnę? Termin zarezerwujesz online w Steramo. Lista z tego tekstu działa tak samo przy każdej firmie.

Karta odbioru przedmuchu

Jeśli wolisz wszystko w jednym miejscu, wydrukuj albo przepisz tę listę i przejdź ją razem z serwisantem. Zdjęcie odhaczonej karty w telefonie wystarczy, żeby wiosną mieć punkt odniesienia.

W trakcie wizyty:

  • liczba sekcji zgadza się z liczbą w sterowniku,
  • przy każdej sekcji: najpierw woda, potem woda z powietrzem, na końcu najwyżej mgiełka,
  • dwa-trzy krótkie cykle na sekcję, nie jeden długi,
  • manometr przy wpięciu pokazuje wartość dla Twoich rur (dla PE około 3,4-3,5 bara),
  • kroplówka dmuchana osobno, niższym ciśnieniem.

Pięć minut po wyjeździe:

  • zawór główny zamknięty i oznaczony,
  • kulowe zawory na zewnątrz w półotwarciu,
  • sterownik w trybie wyłączonym albo baterie wyjęte,
  • pompa odłączona i bez wody, filtr opróżniony,
  • w skrzynce nic nie cieknie z zaworów i złączek.

Wiosną:

  • zapisz, która sekcja i w którym miejscu ma problem, i weź tę kartę ze sobą do rozmowy z serwisem.

Kiedy wezwać serwis jeszcze raz

Jesienią, przed mrozami, jeśli:

  • któraś sekcja została pominięta albo z jakiegoś zraszacza wciąż lała się woda, kiedy reszta już mgliła,
  • w kolejnych dniach woda wraca do skrzynki zaworowej albo przy najniżej położonym zraszaczu robi się mokro, choć nie padało. Zawór główny może przepuszczać i dopływająca woda zniweczy przedmuch,
  • z kontroli wychodzi więcej niż jedna nieprawidłowość z listy wyżej.

Jeśli w rurach jest już lód, nie dmuchaj samemu. Powietrze wpuszczone do zamarzniętej instalacji może spowodować pęknięcie, zamiast mu zapobiec. Lepiej zadzwonić do serwisu.

Wiosną objawy wyglądają tak: sekcja nie trzyma ciśnienia, w trawniku pojawia się mokra plama tylko wtedy, gdy pracuje konkretna sekcja, zawór nie otwiera albo nie zamyka, z podstawy zraszacza cieknie woda. Jedna taka usterka może być przypadkiem. Kilka naraz, w różnych sekcjach, przy pierwszym uruchomieniu po zimie wskazuje zwykle na wodę, która została w instalacji.

Przy wiosennym starcie obowiązuje kilka prostych zasad. Nie uruchamia się instalacji, gdy grunt jest jeszcze zamarznięty. Zawór główny otwiera się powoli, żeby nie zrobić uderzenia wody w rurach. Ręczne zawory spustowe zamyka się przed wpuszczeniem wody. Potem sekcja po sekcji obserwuje się zraszacze i trawnik.

Kup artykuł sponsorowany na tej stronie >>

Dodaj opinię:

4 + 2 =